02.22.07
Zjeżdżalnia fanom
Zanim zjadę na ręcznym pod wspomnienia zajebistego weekendu, zanim stracę przytomność od wódki z colą i obrazów pod powiekami… Zanim to wszystko zrobię, pozdrawiam naszych fanów z południowo-zachodniej Polski.
Pozdrowienia dla Andrzeja i Lutka, niechaj łoniaki na klawiaturze bedą z wami a SNR w downstream siega 50 DB.
O Waszej aprobacie dla projektu Bluzgacza wiem dzięki uprzejmości pewnego przystojniaka o nicku:
Sat_AN
02.10.07
Damską ręką
Mój drogi kolega z Internetu poprosił mnie, żebym napisała coś na zjeżdżalnię. Obiecałam mu, a teraz trochę tego żałuję. No ale słowo się rzekło, kobyłka u płotu… No właśnie. Z moim zjeżdżaniem na ręcznym to jest trochę tak, że staje się częstym rytuałem właśnie wtedy, kiedy konia brak.
Jestem taka sama jak inne. Nie jarają mnie pornosy, nie zjeżdżam pod jotpegi. Mnie do masturbacji wystarczy wanna i wspomnienia. Czasem jako katalizatora wspomnień używam jakiegoś klimatycznego utworu albo po prostu dobrego skręta.
Zjeżdżanie na ręcznym jest jak miks najlepszych momentów. Jak film pod powiekami. Mogę wrócić do klimatów, które najbardziej mnie podniecały, do facetów, których wciąż bym nie wygoniła z łóżka. Mogę to sobie zrobić analnie, łechtaczkowo, dopochwowo – palcem, dildo, nawet świeczką, żeby było romantycznie. Mogę być dominą i niewolnicą, a co najważniejsze Jude Law jest zawsze przy mnie.
Patrzy na mnie z kąta łóżka albo siedząc na kiblu przy wannie.
A ja zabraniam mu się nawet dotknąć.
Dojeb mi!
W tym miejscu chciałbym zaproponować coś dla nieśmiałych fanów zjeżdżania.
Poniżej podany został adres email, na który możecie kierować swoje uwagi na temat tej strony i jej właściciela oraz – co najważniejsze – na temat zjeżdżania na ręcznym. Te ostatnie będą tutaj publikowane, oczywiście, jeżeli ktoś zażyczy sobie niepublikowania to przychyle sie do jego prośby, chociaż powinienem mieć to w dupie.
Wszelkie nieprzychylne uwagi na mój temat zleje centralnie z góry, dlatego debilom radzę się nie wysilać. To nie strona dla gimgówna.
A oto wspomniany wcześniej adres:
02.07.07
Z ręką na kutasie
wyznam Wam, że wlasnie skonczyłem zjeżdżac na ręcznym.
Dałem upust (spust) wrażeniom dnia poprzedniego, dzieki czemu paradoksalnie czuję się jak rozgrzeszony złoczyńca…. Ok, koniec filozofowania.
Po prostu zjechalem kurwa na recznym, aby spuścić z krzyża.
I chuj!