18 Styczeń 2010
Międzynarodowy dzień debila. [ aka: Walentynki ]
Ten dzień – co za gówno.
Już widzę wasze zakochane ryje ze sztucznym, kretyńskim uśmieszkiem i natchniony wzrok, które wam towarzyszą kiedy zapierdalacie po mieście w poszukiwaniu prezentu, kwiatów i innego ścierwa dla waszych ukochanych.
Gdybym był wasza druga połówką, bez zastanowienia przypierdoliłbym wam w mordę za brak szacunku, za pseudo-spontanę, za jednorazowe okazywanie zainteresowania, tylko dlatego ze wg niektórych z was jest to red-letter day, w którym nagle przypomina się o istnieniu drugiej, bliskiej osoby. Może robicie to dlatego, ze po prostu jest taka moda? Bo kurwa inni, to ja tez?
A dlaczego nie w inny dzień? No dalej, powiedzcie?
Bo to jest akurat “święto zakochanych” – walentynki? Myślałem ze się kocha cały rok, ba – cale życie nawet!
Może dlatego ze jest to wyjątkowy dzień?
Dla wyjątkowych osób, każdy dzień jest wyjątkowy i bez skromności mogę powiedzieć ze wiem cos o tym, ale skąd wy możecie o tym wiedzieć, kiedy będziecie dzisiaj siedzieć w chujowych miejscach, jedząc pizze w kształcie serca, pić wino z sercami na etykiecie, słuchając muzyki w której co drugie słowo to “serce”, “miłość”, “kochać” i inne takie bzdury.
Nie obędzie się rzecz jasna bez świec, klimatu (pierdolonego “klimaciku”), który to sposób tak namiętnie promują kobiece, niezbyt górnolotne pisma dla gospodyń domowych, którym nie jest dane ruchać się częściej niż raz w miesiącu i to w weekend.
No i oczywiście kartki – to już jest największe gówno. Cóż to za dowód miłości kupować lasce kartkę, na odwrocie której poza miejscem na wpisanie pierdoł płynących z “głębi serca” jest także podana nazwa producenta i ilość w jakiej została wydrukowana, sięgająca nieraz kilkuset tysięcy? To ma być oryginalność? No kurwa nie rozśmieszajcie mnie, bo mam zajady. Najbardziej pojebane kartki będą czerwono-jakieś tam, oczywiście z sercami itp. Kiedyś widziałem inna, chyba była taka seria – największe badziewie, jakie
widziałem: sepia, 6 letni koleś pod krawatem w garniturze, włosy zrobione jak kolesie na reklamach wielkich korporacji finansowych, trzymający wiązkę kilkudziesięciu róż (tylko one były w kolorze – czerwonym rzecz jasna), wręczający je również 6 letniej gówniarze, która odpierdolona jest jak 40 letnia laska, z maksymalnym makijażem, trwała na głowie itp. – no zapierdoliłbym osobę, która wręczyłaby mi cos takiego.
Dlaczego ten dzień ma być wyjątkowy? Może dlatego ze choć raz laski nie będą udawać orgazmów a facetom pozwolą na skończenie im w ustach? A może dlatego ze każdy pseudo-facet po rżnięciu nie odwróci się na drugi bok i nie zaśnie ale posunie swoja “ukochana” jeszcze raz tak dobrze, ze aż się panna poryczy??
Jeżeli tak, to gratuluje, tak samo jak tych wyjść do knajpy, tandetnych upominków i w ogóle podejścia.
Moja ukochana in spe: jeżeli gdzieś tam jesteś, to pamiętaj: jeśli się zmuszę do “miłości” w takim wydaniu, będzie to ostatni dzień w którym możesz mnie nazwać (swoim) facetem, swoim najdroższym, pśczusiem, kotkiem, skarbem, kutasem. Obiecuje Ci to. Odejdę wtedy bez słowa, bo zrozumiem ze sięgnąłem dna, które w dniu dzisiejszym będę musiał omijać częściej niż w jakikolwiek dzień w roku. Prawdziwa miłość obejdzie i obroni się bez specjalnych okazji, a ukochana osoba doceni fakt klepnięcia w dupę, pocałunku na mrozie w mieście Zakopane i rozgrzewającej herbaty w barze dworcowym czy chociażby porządnego zjechania na ręcznym prosto na twarz, czy tyłek choćby to nawet był n-ty dzień roku.
Ciekawe ilu z Was stanie się w tym dniu frajerami.,.
shubhe powiedział/a,
31 Styczeń 2010 @ 5:49 pm
Ja w tym dniu frajerem na pewno nie będę. Nie znoszę tego dnia, który jak dla mnie jest bezsensowny.
Kurwiszon powiedział/a,
28 Sierpień 2010 @ 9:17 pm
Weź się jeb geju pierdolony